Satyra Kaczkoduk przejmuje ster! to moja książka, w której zachowałem się brutalnie, opisując rzeczywistość, w której działający ponadnarodowo Pułkownik Dubieniecki, zarządza różnymi interesami, z których najbardziej dochodowym jest suterenstwo. I jak to pisałem, nie miałem pojęcia o istnieniu „Epstein Files”. A to, co tam opisałem, po latach od napisania, brzmi jak to wszystko, o czym teraz słyszę z mediów.
Po prostu, ja wymyśliłem satyrę, spotykając się z krytyką iż jest jak film pornograficzny. Pod taką nadbudową znajdowała się dogłębna analiza systemu.
O książce, którą jest satyra na nasze czasy
Satyra „Kaczkoduk przejmuje ster!” to brutalna, bezkompromisowa opowieść o świecie, w którym granice między władzą, przestępczością a zwykłą codziennością zacierają się całkowicie. W centrum stoi Pułkownik Dubieniecki — działający ponadnarodowo, sprawujący kontrolę nad całym szeregiem interesów. Najbardziej dochodowy? Suterenstwo.
Choć książka powstała lata temu, dzisiaj jej fabuła wydaje się przerażająco aktualna. W momencie pisania nie miałem pojęcia o istnieniu „Epstein Files”, a dziś to, co opisałem w satyrze, brzmi jak materiał z nagłówków gazet i doniesień medialnych.

Bohaterowie występujący w książce.
Dlaczego satyra?
Krytyka porównywała ją do filmu pornograficznego, ale pod warstwą szokujących scen kryje się dokładna analiza systemu — polityki, finansów i społecznych patologii. Satyra jest narzędziem, które pozwala zajrzeć za kurtynę władzy i odsłonić mechanizmy, o których zwykle się nie mówi.
W tej książce nie ma łagodnych półśrodków. Każdy element rzeczywistości jest wyolbrzymiony do granic groteski, ale jednocześnie prawdziwy — bo system, który opisuję, działa dokładnie tak samo.
Pułkownik Dubieniecki — postać centralna
Dubieniecki to nie bohater ani klasyczny antagonista. To człowiek-instytucja: zarządza interesami, które obejmują wszystko, od legalnych biznesów po najbardziej nieprzyzwoite układy suterenowe. Jego postać jest lustrem świata, w którym korupcja i bezkarność są normą, a moralność staje się luksusem.
Czytelnik obserwuje, jak władza, pieniądz i cynizm łączą się w jednej postaci, tworząc opresyjny, a zarazem fascynujący mechanizm.

Pułkownik Wincenty Maria Dubieniecki, główny bohater satyry „Kaczkoduk przejmuje ster!”
Satyra prawdy
Celem książki jest prowokacja — i nie chodzi tu o szok sam w sobie. Chodzi o wymuszenie refleksji nad rzeczywistością, w której żyjemy. Brutalna forma to narzędzie, a nie cel. Każdy fragment prowokuje do pytania: „Jak daleko idzie władza i kto faktycznie trzyma ster?”
Dlaczego warto przeczytać?
- Bo to satyrą przekraczająca granice — nie dla wrażliwych, ale dla tych, którzy chcą zobaczyć świat takim, jaki jest.
- Bo Pułkownik Dubieniecki to postać uniwersalna, symbol systemu, w którym granice moralności są nieustannie przesuwane.
- Bo książka była przodkiem medialnych odkryć — napisana lata przed tym, jak wiele z jej tematów stało się powszechnie znanych.
- Bo łączy satyrę, groteskę i analizę systemu, tworząc mieszankę literacką unikalną na skalę światową.

Okładka książki wraz z cytatem.
Kulisy powstania książki
Satyra „Kaczkoduk przejmuje ster!” powstała w sposób niemal eksperymentalny. Każdy fragment rodził się z obserwacji rzeczywistości — z absurdów władzy, z cieni świata finansów i ukrytych układów suterenowych. Nie było wzorców ani scenariuszy. Nie wiedziałem, że wiele z tego, co opisałem, lata później wybrzmi w nagłówkach medialnych, w raportach i dokumentach, które dziś znamy jako „Epstein Files”.
Proces twórczy był brutalny: każdą postać, każdy interes, każdą transakcję przepuszczałem przez filtr satyry, groteski i groteskowego realizmu. To nie była literatura komfortowa — miała drapać, prowokować i zmuszać do myślenia.
Kontrowersje i reakcje
Książka wzbudziła natychmiastową reakcję. Niektórzy krytycy nazywali ją pornograficzną, niemoralną, przekraczającą granice dobrego smaku. Inni widzieli w niej ostrze satyry, które przecina zasłony władzy i ukrytych mechanizmów społecznych.
Dla mnie te reakcje były dowodem, że udało się osiągnąć cel: książka nie pozwala przejść obok świata obojętnie. W każdej kontrowersji kryje się prawda — prawda o tym, jak działa system i jak bardzo człowiek jest wobec niego bezbronny.

Dedykacja w satyrze „Kaczkoduk przejmuje ster!”.
Fragmenty do przeczytania
Przykład siły i tonu książki najlepiej oddają wybrane fragmenty, w których Pułkownik Dubieniecki prowadzi swoje interesy, a świat wydaje się jednocześnie groteskowy i przerażający:
Na początku[1] był system. Potem pojawił się człowiek tego systemu. Był nim, znany w kręgach politycznych, Wincenty Maria Dubieniecki, zwany Pułkownikiem. Strefa jego wpływów, wskazywałaby niejednoznacznie, że mógłby zostać, co najmniej marszałkiem czy wręcz niekoronowanym królem Polgaru, czy też Europy. Ot, taki wyidealizowany obrońca systemu, a jednocześnie jego pan i władca. Choć, jak się czasem okazuje, „pan i władca”, też ma nad sobą kogoś kolejnego. Dawniej mawiało się, że każdy ma dobrego towarzysza, w osobie „jakiegoś” kaprala. Jawny model drabiny społecznej z uwidocznionymi szczeblami powiązań i zależności (prasa wiecznie lubuje się w używaniu pojęć nieprzyzwoitych: „pajęczyna” i „ośmiorniczka”).
[1] Na początku – nawiązanie do treści, rozpoczynającej dzieje wielkich religii.
Fragmenty te pokazują, że książka jest nie tylko satyrą, ale także szczegółową analizą systemu, zamkniętą w formie literackiej, która wstrząsa i prowokuje.
Polecam:
Diabelne doświadczenia dziennikarza
First War in Heaven: Legacy – A Novel About Angels
Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo – książka o aniołach




